ANNE CLARK
world without warning

a - b - c - d - e - f - g - h - i - j - k - l - m - n - o - p - q - r - s - t - u - v - w - x - y - z
dyskografia

Echoes Remain (Forever)
Empty Me
..:: Echoes Remain (Forever) ::..

Autumn leaves that collect weight in the ashes of summer
Are cracked and broken by my intruding step
Foreign thoughts that invade my questioning
Of deaths' cold cold waiting
No bait will deter the ancient stalker
Whose colour i'm not sure of
Who's walked between this park
And with icy fingers prepared this morbid corridor of bracken
To take my steps closer there all the time

Then your fingers - hard and comforting
Write softly through my hair
All that we're afraid of in each other
All that may die between us without death to take the blame


To play games so unprepared
To dance round fires unguarded
Tears become blood of sorrow
And my pulse keeps time so badly with the tune you play to me

My steps down streets that remain unchanged but change so many
Will just vanish like yesterday
Don't think dark thoughts you tell me
Yet all our fate waits prepared in darkness
And my hand will fumble for the door
Whose handle is too high for me
Whose wood is from those mighty trees
the Trees that lay down their leaves so wrecklessly

My light remains flickering in autumn
And musky smoke from blazing bonfires
Will rise like incense from the funeral pyre
In preparation


..:: Empty Me ::..

Now that all is stilled and silenced
That the rushing roaring daylight
Has lost itself
Its hysteria
In the all-amassing night
I too gently lose myself
Beyond the open window
Where a journey unfolds
Into the city of rain

Music's never made such living sounds
Absorbing the night's rhythm
the Walls resonate with a thousand tiny drums
Soft shards of liquid glass dance on metal pipes

Mixing dust and dirt and grime
Into a shining lubricating all-consuming oil
Some drop away barely making contact
Each bursting on impact
Into a fountain in the air
Dribbling off the lips of window ledges
Splashing silver splinters in the blackness
Scales of lifted paint turn to almost living flesh
Smearing - it slides and streams into an opening
In the underworld below
a Multitude of rivers comes alive
Revealing secret routes
Where the trapped earth breathes
Yellow streetlight breaks its beam across the water
Electric currents hum, steaming in the dampness
Cascades carry me away
Wash away the tiredness
Cool the fetid air

I turn to where you're sleeping
Gently swimming through these hours
On to morning - unaware
And even though I know
All of this will rise and disappear
With the dawn into the sky
Tonight everything glistens
Like a jewel under the rain
Tonight the city is silenced
Lost under the storm


..:: Wspomnienia pozostają (na zawsze) ::..

Jesienne liście, które nabierają wagi w pyłach lata
Są rozbijane i łamane moimi nachalnymi krokami
Obce myśli, które nawiedzają moje powątpiewania
O chłodnym oczekiwaniu śmierci
Żadna przynęta nie powstrzyma starożytnego ‘stalkera’,
Którego koloru nie jestem pewna,
Który kroczył pomiędzy słupami
I zmarzniętymi palcami przygotował niezdrowy korytarz orlic
By moje kroki wciąż się tam zbliżały

Później twoje palce - twarde, spokojne
Przeczesały moje włosy
Wszystko, czego się w sobie obawialiśmy
Wszystko może między nami umrzeć, ale nie śmierć będziemy winić

By grać nie będąc przygotowanym
By tańczyć dookoła ognisk niestrzeżonych
Łzy stają się krwią smutku
A mój puls zupełnie nie trzyma się rytmu melodii, którą mi grasz

Moje kroki po ulicy, która pozostaje niezmieniona ale sama zmienia wiele
Znikną tak, jak wczoraj
Nie myśl o złych rzeczach, które mi mówiłeś
Nasz los już czeka przygotowany gdzieś w ciemnościach
A moje ręce będą szukać drzwi,
Których klamka jest zbyt wysoko,
Które są zrobione z potężnych drzew
Z drzew, z których liście spadają niezniszczone

Moje światło migocze jesienią
A piżmowy dym z płonących ognisk
Uniesie się jak zapach kadzidła z przygotowywanego
Stosu pogrzebowego


..:: Opustoszała ::..

Teraz, kiedy wszystko zastałe i wyciszone tak,
Że wrzeszczące światło dnia
Zatraciło się
Swoją histerię
We wszystko-gromadzącej nocy
Ja także delikatnie się gubię
Za otwartym oknem
Gdzie rozpoczyna się podróż
W miasto pełne deszczu

Muzyka nigdy nie dostarcza takich żywych dźwięków
Wchłaniających nocny rytm
Ściany rezonują z tysiącami małych bębenków
Miękkie skorupki płynnych szyb tańczą na metalowych rurach
Mieszając pył, kurz i brud
W błyszczący, smarujący, wszystko-pochłaniający olej
Niektóre upadają dalej, ledwie się dotykając
Ale każda rozpryskuje się przy upadku
W małą fontannę w powietrzu
Sączą się przez przerwy w parapetach okien
Posrebrzają drzazgi w ciemnościach
Zdzierają farbę niemal ożywiając ją
Rozmazują – ślizgają się i spływają do otworu
Do świata pod spodem
Do życia budzi się wiele rzeczek
Ujawniając tajemne trasy,
Którymi oddycha uwięziona ziemia
Żółte światło uliczne załamuje swój promień w wodzie
Buczy prąd elektryczny, parujące w wilgotności
Kaskady mnie unoszą
Zmywają zmęczenie
Chłodzą ‘fetid’ powietrze

Odwracam się w kierunku gdzie śpisz
Delikatnie płynąc przez godziny
Aż do poranka – nieświadoma
I nawet chociaż wiem
To wszystko się podniesie i zniknie
Razem ze świtem w niebie
Dziś wieczorem wszystko lśni
Jak klejnot w deszczu
Dziś wieczorem miasto jest wyciszone
Zagubione pod burzą


dyskografia
a - b - c - d - e - f - g - h - i - j - k - l - m - n - o - p - q - r - s - t - u - v - w - x - y - z

(C) CopyRight: Piotrek Walczak 2000 - 2003

Strona jest częścią witryny: www.pwalczak.prv.pl